BieberLand

Never Say Never.

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Rano.
*Oczami Justina*
Wstałem z łóżka dostałem sms'a o treści, że mam dziś nagrywanie w studio na BELIEVE. Ubrałem się, wziąłem prysznic i wyszedłem z domu Chaza. Marika jeszcze spała. Nie chciałem zostawiać jej samej, ale musiałem.

*Oczami Mariki*
Wstałam i zobaczyłam, że nie ma obok mnie Justina, ale po chwili przyszedł sms. Justin napisał, że musiał iść do studia. Próbowałam nie myśleć o mamie i tak się stało. W końcu miała być lepiej, przecież nie było mowy, że ma umrzeć tak ? Ogarnęłam się i zeszłam na dół do kuchni, żeby coś zjeść. W kuchni był Chaz.
- wszystko okej ? -zapytał Chaz.
- tak i nawet nie przypominaj mi o matce. Nie chcę zamartwiać się na zapas, wiem, że będzie dobrze.
Chaz uśmiechnął się lekko.
- a co z nami ?- zapytał
- nie chcę zdradzać Justina. Zostańmy przyjaciółmi.
- dobrze, zgadzam się :)
- potrzebuję iść na małe zakupy, chcę sobie nową deskę kupić i kilka rzeczy, pojedziesz ze mną ? - zapytałam.
- tak. Daj mi 15 minut i czekaj koło auta. - odpowiedział.
Pojechaliśmy na zakupy. Akurat wchodziliśmy do sklepu sportowego, ale nagle paparazzi. Co oni tu robią, przecież Justina nie ma. Nagle zadawali pytania czy jestem kuzynką Justina czy kimś więcej.
Chaz kazał mi iść prosto i nic nie odpowiadać, ale dlaczego ? Niech wiedzą co jest między mną, a Justinem. Powiedziałam im tak " Nie jestem kuzynką Justina, nie wiem kim dla niego jestem. Niech na to pytanie odpowie lepiej" Po czym weszliśmy do sklepu, a paparazzi nawet nas nie zauważyli.
- co ty zrobiłaś ? - zapytał Chaz.
- powiedziałam prawdę.
- ale Jus, ma ustawkę z Sel.
- trudno.
Chaz nie odpowiedział już nic. Kupiłam sobie deske i martensy <kolejne>.
Wiem trochę źle zrobiłam, ale trudno. Chociaż mówienie prawdy jest złe ?
Gdy wróciliśmy do domu z Chazem zrobiliśmy sobie na obiad pizzę.

*Oczami Justina*
Pracowaliśmy, że aż byłem zmęczony. 7 godzin pracy, ale opłacało się, bo będzie Hit. Nagle weszła do studia Selena ze swoimi menadżerami i kazali nam w dwójkę iść do centrum i przed paparazzi się zacząć całować. Więc tak właśnie zrobiliśmy.
Po wykonaniu zadania, pojechałem do siebie.
Rano :
Obudziłem się, nagle dzwoni do mnie Scott i to właśnie on mnie obudził. Pomińmy fakt, że była 12. Powiedział, żebym wstał i się ubrał i zaraz przyjedzie z Seleną i ekipą. Więc cierpliwie na nich czekałem. Gdy przyszli nie mieli zbyt fajnych minek. Scott rzucił gazetę na stół, po czym usiedli wszyscy na krzesła.
- Co to jest ? - pytał Scott wskazując na gazetę. Reszta osób była cicho.
- o co ci chodzi ?
- przeczytaj.
Przeczytałem artykuł, który pokazał mi Scott. W skrócie chodziło o to, że jestem z Sel, a kręcę z Mariką. Nie rozumiem, przecież powiedziałem, że Marika to tylko kuzynka.
- ale jak to... - nie dokończyłem nawet zdania, a Scott włączył tv i było nagranie jak Marika jest z Chazem i mówi, że nie jest moją kuzynką. Ale jak ona mogła, przecież wiedziała, że mam udawać z Sel parę.
- Będzie tak. Jutro we dwójkę macie wywiad i powiesz, że Marika jest jakąś wielką twoją fanką. - wyjaśnił Scott.
- co? mam kłamać ? zresztą niedawno mówiłem, że jest moją kuzynką.
-spokojnie nie skumają o co chodzi. Tak,musisz kłamać i uważaj na Marikę - powiedział.
Od razu pojechałem do Mariki pogadać.

*Oczami Mariki*
Nagle ktoś zapukał do drzwi. Otworzyłam był to Justin. Miał złą minę i wiem dlaczego.
- możemy pogadać - zapytał.
- jasne, wchodź !
Wszedł i usiedliśmy na kanapę.
- dlaczego to zrobiłaś ?
- nie wiem tak jakoś - odpowiedziałam.
- okej, wybaczam Ci, ale muszę ci coś ważnego powiedzieć. Musze jutro w wywiadzie okłamać wszystkich i powiedzieć, że Selena jest moją dziewczyną, a ty tylko fanką, która za mną lata.
- coooo ? nie zrobisz tego ! głupi ? pomyślą, że jestem walnięta.
- mogłaś nie mówić, że nie jesteś moją kuzynką.
- i tak to by nic nie zmieniło. - powiedziałam wkurzonym głosem.
- no tak, ale...
- wybieraj, albo mówisz jutro prawdę, albo kłamiesz i nigdy już nie będziesz na mnie mógł spojrzeć.



Od autorki: Piszcie szczerze co sądzicie. Co wam się podoba, a co nie. Kolejny rozdział jakoś jak będzie 10 komentarzy. Jeśli trochę chcecie mi pomóc w tym co będzie dalej to proszę pisać na moim fbl justinbieberjustinbieber.fbl.pl lub tu w wiadomości.
Jak będziecie dawać komentarz piszcie na końcu xxx
Bo chcę zobaczyć kto czyta, a kto nie.
Tagi: Rozdział 9.
24.02.2012 o godz. 21:51

...
-Co dziś robimy ? - zapytałem.
- dzisiaj idę sobie pojeździć na skatepark, bo dawno nie jeździłam na desce, a potem idę do ojca i Annie. - odpowiedziała Marika.
- szkoda.
- ale jutro się spotkamy tak ?
- okej - powiedziałem.

*Oczami Mariki*
Ubrałam się właśnie tak http://www.photoblog.pl/pesymiistka/113341001/2.html
I poszłam pojeździć na skatepark. Pojeździłam z godzinę i pojechałam do ojca i Annie.
Na miejscu :
- Marika, tęskniłam. - powiedziała 9letnia Annie.
- oh, skarbie ja nawet też.
Nagle przyszedł on - ojciec
- Hej, ze mną się nie przywitasz.
- cześć - powiedziałam, lekko uśmiechając się.
- Annie idź do pokoju, proszę - powiedział ojciec do Annie. Po czym Annie wykonał prośbę ojca.
- musimy pogadać - powiedział ojciec z dziwną miną.
- nie mogę mieszkać u Chaza ? - zapytałam.
- nie. Chodzi o mamę. Jesteście u mnie, nie dlatego, że mama wyjechała do pracy. Ona leczy się. Jest ciężko chora. Wyjechała, bo dowiedziała się, że ma raka. Leczy się, ale ostatnio dzwonili lekarze, że jest gorzej.
- cooooo ? i ona nam o tym nie powiedziała ? jak mogła
- Marika ona chciała dla was dobrze ! Nie mów nic Annie.
- mam ją okłamywać ?
Nagle usłyszeliśmy kroki uciekające do pokoju. Annie zaczęła płakać. Razem z ojcem tłumaczyliśmy jej, że będzie gites. Oszukiwaliśmy ją, aby się jakoś trzymała, ale według mnie powinna znać prawdę.
Miałam dosyć wrażeń na dzisiaj. Poprosiłam ojca, aby mnie zawiózł do Chaza. Była to już jakoś 18.
Szczerze bałam się o mamę, ale miałam tą nadzieję, że bd dobrze.
Weszłam do domu. Były zamknięte drzwi, ale wiem gdzie zawsze są chowane klucze w doniczce od kwiata haha.
Poszłam na górę walnęłam się na łóżko i myślałam o mamie. Nie chciałam się zamartwiać, ale bałam się bardzo. Nagle łzy mi poleciały.
- O Marika co jest ? - zobaczyłam Justina. Dziwiąc się co on tu robi, ale pewnie grali czy coś.
- nic. to zbyt trudne. - mówiłam, ale trudno było mi cokolwiek powiedzieć.
- ej, mówimy sobie wszystko ? ufamy sobie tak ?
- tak Justin, tak ;c
Opowiedziałam Justinowi o wszystkim. Przytulił mnie mocno i powiedział - przejdziemy przez to razem, obiecuję ci to.
Wtedy poczułam, że Kocham Justina jak nikogo innego. Wspierał mnie. Był przy mnie zawsze. W tych trudnych chwilach też. Powiedział, że chcę się już położyć spać, bo czym Biebs wyszedł i powiedział, że jak się ogarnie to do mnie przyjdzie i zostanie ze mną na noc.

*oczami Justina*
Biedna Marika. Przez co ona przechodziła i przez co będzie przechodzić. Do tego jeszcze ja miałem dla niej sporo problemów i ustawka z Sel. Może udaje silną, ale jest jej źle. Jeszcze musiałem zrobić rzeczy których nie chciałem na dobro mojej przyszłości.

Od autorki: ah, nie wiem. Poszło mi nie fajnie chyba ? Piszcie szczerze co sądzicie. Co wam się podoba,a co nie. Wiem trochę błędów jest za co przepraszam czytelników. Następny rozdział jak będzie 10 komentarzy. Chcę sprawdzić czy ktos naprawdę czyta. Bo jak ktoś komentuje świetne, super itp. To do końca nie wiem. Więc jak będziecie komentować piszcie na końcu komentarza xxx
Dziękuję za uwagę xd
Tagi: Rozdział 8.
21.02.2012 o godz. 21:55

*Oczami Mariki*
Dzień skończył się miło. Wszyscy wrócili do siebie. Justin także. Zostaliśmy z Chazem sami. Jutro Justin miał galę. Był już wieczór. Poszłam więc wsiąść prysznic i przebrałam się w koszulę. Gdy schodziłam na dół do kuchni, bo chciałam nalać sobie soku Chaz siedział w kuchni i gadał przez telefon. Wyciągnęłam z lodówki sok i nalałam sobie. Chaz akurat skończył gadać.
- hej skarbie - powiedział Chaz.
- skarbie ? od kiedy.
- może powtórzymy wczorajszą noc ?
- nie wiem, nie wiem. Lepiej będzie jak nie. Zresztą zaraz muszę pogadać z mamą na skype.
- no trudno.
Po chwili poszłam na górę. Gadałam z mamą. Niestety, ale gadałam. Wyglądała jakby była chora. No, ale nie wnikałam. Położyłam się do łóżka. Nagle zapalił światło Chaz. Położył się koło mnie mówiąc :
- śpisz ?
- jak widzisz to nie - powiedziałam.
- może się byśmy zabawili ?
- nie chcę zdradzać Justina.
- od kiedy jesteś taka święta ? zdradziłaś go już, to co ci szkodzi jeszcze raz.
- nie masz wyrzutów, że to jest twój kumpel ?
- nie - powiedział uśmiechając się.
Po chwili pomyślałam. W końcu jedno ma się życie, nie ? Przecież nie jestem w małżeństwie i mogę uprawiać seks z kim chcę i gdzie chcę i jak chcę.
- no dobrze Chaz zabawmy się - uświadomiłam napalonemu kumplowi Justina.
Zaczęło się od niewinnych pocałunków. Nagle Chaz zaczął mnie rozbierać, a ja jego. Dalej chyba nie muszę pisać co się działo.
- ahhhh, było świetnie - odpowiedziałam biorąc wdech.
- no racja.
- ale to tylko niewinna zabawa, nic więcej ?
- przecież się w tobie nie zakocham. Z każdą dziewczyną to robię. Bez urazy. Z każdą co mnie pociąga - odpowiedział Chaz.
- to dobrze- uśmiechnęłam się.
Wzięliśmy wspólny prysznic z Chazem, po czym poszliśmy spać.
Gdy zasypiałam miałam straszne wyrzuty sumienia. Nie chciałam zdradzać Justina, ale czy on by mnie nie zdradził ? W końcu prawie tak się stało na imprezie. Może to był według niego flirt, ale jak bym nie przyszła nie wiadomo jakby się skończył ten jego flirt.

Rano:
*Oczami Justina*
Wstałem o 13 i się ogarnęłem, ubrałem tak jak miałem iść na galę. Spotkałem się z menadżerami i pojechaliśmy do domu Seleny. Obgadaliśmy kilka spraw jak ma to wszystko wyglądać. Pojechaliśmy limuzyną. Jechaliśmy jakąś dobrą godzinę. Na miejscu byliśmy o 20. Tak o 20. Po z domu Seleny wyjechaliśmy o 19.
Wyszliśmy z limuzyny. Złapałem Selenę za rękę taka była umowa. Wszyscy pewnie byli zdziwieni tym, że pokazujemy się razem. Chwilę pozowaliśmy. Dostaliśmy wiele ciekawych pytać " jesteście parą " no to nic nie odpowiadaliśmy zgodnie z umową, ale musieliśmy się przytulać. Wszystko pewnie oglądała Marika z Chazem. Ale ona jest mądra i wiedziała, że to ustawka. Zajeliśmy miejsca z Seleną. Było dużo kategorii i nominowanych. Aż nagle nadszedł moment gdzie nominowany byłem ja jako artysta roku. Usłyszeliśmy " Artysta roku wygrał Justin Bieeeeber" Poszłem na scenę, po nagrodę. Miałem przemówinie, które było ułożone przeze mnie i menadżerów, ale mówiłem z pamięci.
" Dziękuję moim fanom. Którym właśnie dzięki nim jestem teraz tu. Kocham was z całego serca. Pamiętajcie o tym. Ja mogę na was liczyć, a wy na mnie. Jesteśmy Beliebersową rodziną. Pewnie większość z was ciekawi się czy jestem z Seleną ? Powiem wam tak jest dla mnie ona ważna tak jak wy. O Selenie kazali mi mówić menadżerowie, ale nie miałem i za złe, bo to tak miało być. Ale o tym, że kocham swoich fanów mówiłem szczerze. Wziąłem statuetkę i poszedłem do Sel. Gala skończyła się o 24. Razem z Seleną mieliśmy wspólny pokój w hotelu, aby paparazzi wiedzieli, że coś między nami jest.
Wypiliśmy kilka drinków Sel, a nawet kilkanaście, aby uczcić to, że wygrałem. Gdy skończyliśmy opijać moje zwycięstwo. Selena poszła do łazienki, a ja
Siedziałem w pokoju i gadałem z Mariką przez komórkę.
- hej, jutro przyjadę. Oglądałaś galę ?
- tak i dlaczego nie powiedziałeś, że będziecie udawać parę ?
- Ale Marika, to tylko kilka miesięcy.
- Czyli nie będziesz moógł pokazywać się ze mną ?
- nie wiem.
- dobra ja muszę kończyć, pogadamy jutro. Dobranoc.- i zakończyła rozmowę.
Nagle wychodzi Sel z łazienki. Była naga.
- oj, sorry. Myślałam, że siedzisz w drugim pokoju.- przepraszała Sel.
Nagle nie wiem co się stało, ale wymiękłem przy Sel. Jak to każdy facet przy jakiejś pięknej lasce.
- nic się nie stało - po czym rzuciłem Sel na łóżko, całując ją i skończyło się na tym iż zdradziłem Marikę, ale jakoś wtedy o tym nie myślałem, bo było mi Sel dobrze.
- Justin jakiś ty cudowny - chwaliła mnie Selencia.
Po czym w skoczyliśmy pod kołderkę i kończyliśmy naszą zabawę.
Szczerze niczego nie żałowałem. Cieszyłem się, że tak miło spędziłem noc.
Niestety wszystko się kończy. Rano wyjechaliśmy z hotelu i od razu pojechałem do Mariki. Wtedy dopiero zrozumiałem, że źle zrobiłem. Ale byłem pijany i napalony na Sel. Od tego momentu chciałem pokazać Marice, że ją tylko kocham. Wszedłem do Chaza i przywitałem się z Mariką.
- tęskniłem - powiedziałem.
- a ja nie. to tylko jeden dzień - powiedziała Marika.
- no tak, ale się chyba uzależniłem od ciebie.


Od autorki:
Chyba to zepsułam ? miało być lepiej. Ah, przepraszam. I jak za krótkie to też przepraszam. Wiem co będzie działo się dalej. Mam pomysły, ale myślę, że nie zepsuję ich tak jak ten rozdział. Piszcie szczerze co wam się podoba, a co nie. Ale nie piszcie fajne, świetne, a nawet nie przeczytacie. Kolejny rozdział nie wiem kiedy. Dodawałam codziennie nowy, ale teraz nie wiem. Chyba jak będzie 10 koemntarzy, albo 15.


Tagi: Rozdział 7.
19.02.2012 o godz. 21:07

*Oczami Mariki*
Gdy skończyłam rozmawiać z Justinem. Zeszłam na dół. Chaz w tym momencie oglądał tv. Przyłączyłam się nie pytając. Był to jakiś horror. Coś w moim stylu. Był monet gdy bardzo się bałam, zresztą jak zawsze na horrorach i to w nich lubiałam najbardziej. Chaz przytulił mnie do siebie. Po czym nasze oczy spotkały się i namiętnie zaczeliśmy się całować, a wszystko skończyło się w łóżku. Gdy leżeliśmy :
- nie powinniśmy - powiedział Chaz.
- wiem.
- nikomu o tym nie mówmy, a szczególnie Justinowi. Zapomnimy o tym co się tu działo.
- nie zapomnę, bo było świetnie, ale a ni słowa Justinowi okej. - powiedziałam.
Po czym poszłam wsiąść prysznic i tak sobie myślałam, że ta akcja z Chazem to nic złego. Więc nie miałam wyrzutów sumienia.
Gdy wychodziłam stał Chaz.
- jestem naga, wyjdź ! - krzyknęłam.
- no to co, przed chwilą też widziałem cię nagą.
- nie żartuję wyjdź - powiedział, po czym i tak Chaz nie wyszedł i obściskiwaliśmy się dobre 10 minut. Jaki był napalony kumpel Biebsia. haha.

Rano.

*Oczami Justina*
Już nie długo miała odbyć się gala. Miałem udawać, że Sel ze mną chodzi.Gorzej z Mariką, ale myślę, że zrozumie. Dobra, ubrałem się w byle co i jechałem do Chaza, znaczy do Mariki i Chaza <3
Wszedłem do nich, ale chyba jeszcze spali. To poczekałem w kuchni. Na dół zeszła Marika w samym staniku i majtkach.
- ale ty sexi kochana wyglądasz, ah. Mam na ciebie ochotę - powiedziałem.
- oj ty Bieberku, Bieberku.
Po czym na przywitanie pocałowaliśmy się namiętnie.

*Oczami Mariki*
Odwiedził na Justin. Poszłam więc na górę i się ubrałam. To co przeważnie rurki, martensy, czarną luźną koszulkę z napisem Fack You i na to czerwoną bejsbolówkę. http://www.photoblog.pl/pesymiistka/113438589/12.html - a taki miałam kolor włosów, ale nie naturalny. Naturalny to blond.
Zeszłam na dół. Był razem z Justinem Chaz. Zrobili mi płatki, o jak miło. Jak miło haha.


*Oczami Justina*
- to co dziś robimy, może coś w trójkę ? - zapytałem.
- hahahahaa - Marika i Chaz zaśmiali się. Wiedziałem o co cho, mieli skojarzenia. Zacząłem też się śmiać.
- nie dzięki, nie gustuję w trójkącikach - powiedział Chaz śmiejąc się.
- urządźmy sobie dziś w domu, maraton filmowy co wy na to ? - wpadła na pomysł Marika.
Zgodziliśmy się z Chazem.
Ale po chwili wpadł Rayan i Christian, ale dołączyli się do zabawy.


Od autorki: Następny rozdział jak będzie około 8 komentarzy. Wiem co będzie działo się w następnym rozdziale. Więc nie będę miałam problemów z napisaniem kolejnego. Piszcie szczerze co wam się podobało, a co nie.


Tagi: Rozdział 6.
18.02.2012 o godz. 21:41

*Oczami Mariki*
Rano gdy wstałam. Zeszłam na dół. Chaz zrobił dla mnie śniadanie, jej jaki miły. Pogadaliśmy trochę. Całkiem okej było. Zachowywaliśmy się z Chazem jak byśmy znali się od lat. Poszłam na górę do pokoju w którym spałam. Przeorałam się, bo miałam na sobie koszule do spania. Jak zwykle ubrałam rurki. Do tego koszulę w kratę czerwoną i glany. Gdy zeszłam na dół zobaczyłam Justina.

*Oczami Justina*
Pojechałem do Chaza, bo musiałem przekazać coś Marice. Moi menadżerzy nie kazali mi iść z Seleną Gomez na galę, a potem mieliśmy udawać parę. Dla rozgłośnienia.
- hej. Mam dla ciebie złą wiadomość - powiedziałem.
- jaką ? - zapytała Marika.
- nie możesz iść ze mną na galę. Muszę iść z Seleną. Przepraszam, ale muszę. - tłumaczyłem.
- ej, ale w porządku. Może i nawet dobrze, bo ja nie pasuję tam.
uff, to dobrze, że Mari się nie gniewa. Na razie nie mówiłem jej o tym, że później będę musiał udawać chłopaka Sel.
Zaproponowałem Marice, abyśmy wybrali się na lody. Zapytałem też Chaza, ale on miał już plany. Więc Marika poszła na chwilę do góry, po torbę.
- czemu nie powiesz jej, że będziecie udawać z Sel parą. Przecież ona zrozumie. - zapytał Chaz.
- na razie nie chcę. Zrozum. Na pewno nie chcesz z nami iść ? - odpowiedziałem.
- nie, nie chcę. Mam plany.

*Oczami Mariki*
Nawet dobrze, że nie idę z Justinem na galę. Tak będzie najlepiej.
Gdy spacerowaliśmy z lodami Justin się upaćkał.
- Jus, masz tu brudne od loda. - wskazałam mu palcem. Miał to koło kącików ust.
- to mi wyliż - powiedział Jus, śmiejąc się.
Po czym zaśmiałam się, ale całując go. Wylizałam mu tego loda z kącików ust.
Nagle rzucili się na nas paparazzi. Znaczy na Justina. Zadawali pytania " kim ja jestem dla niego"
Po chwili Justin odpowiedział : nie ważne. To moja kuzynka i nikt więcej".
kuzynka ? aha.

*Oczami Justina*
Musiałem powiedzieć, że jest moją kuzynką, bo jak miałbym udawać, że to Selena jest moją dziewczyną ?
Jakimś fartem uciekliśmy im. Weszliśmy do auta i pojechaliśmy do domu - po 3 godzinach miłej zabawy.
- kuzynką ? - powiedziała Marika.
- musiałem tak powiedzieć, przepraszam. - przeprosiłem.
- to chodzi o tą Sel, tak ?
- nie coś ty. Na galę idziemy razem, bo musimy pokazać się jako kumple i nic więcej - powiedziałem.
Wiem okłamałem ją, ale nie chciałem jej denerwować.
- zawieś mnie to Chaza - mówiła Marika głosem wkurzonym.
Zawiozłem ją do domu i nawet nie pocałowała mnie na pożegnanie. Tylko trzasła drzwiami.

*Oczami Mariki*
Rozumiałam Justina. Nie byłam zazdrosna. Bo niby o Justina ? Nie byliśmy parą. No okej było coś między nami, ale ja już sama się pogubiłam szczerze mówiąc.
Wieczorem gadałam z Justinem na skype i powiedziałam, że się nie gniewam.


Od autorki: Następny rozdział już niedługo, albo jak będzie około 5 komentarzy. Mówię już iż mam pomysły kolejne. podoba się tak wgl ? Szczerze pisać co wam się podobało i nie podobało :D Obiecuję iż w 6 rozdziale będzie się działo.
Tagi: Rozdział 5.
17.02.2012 o godz. 22:10


*Oczami Mariki*
Kolejnego dnia.
Wstałam o 11. W końcu było wolne od szkoły. Ubrałam luźną szarą bluzę, rurki i martensy czarne i na to czapkę z prostym daszkiem. Wyszłam z psem i jak wychodziłam spotkałam Justina w drzwiach. Miał bukiet róż. haha. Co za romantyk.
- przepraszam - powiedział Justin.
- nie rozumiem za co ?
- chodzi o wczoraj. To nie jest tak, że nie jesteś wyjątkowa, bo jesteś. Obiecuję, że to się nie po....- mówił Justin, ale nagle mu przerwałam, całując go namiętnie.
- wybaczam Ci. - odpowiedziałam.
- a idziesz ze mną na galę ?- zapytał Biebs, po raz drugi.
- tak, ale musisz ze mną pojechać, po sukienkę.
- oczywiście- odpowiedział Justin.


*oczami Justina*
Marika wybaczyła mi na sczęście. Pojechaliśmy na zakupy. Świetnie się bawiliśmy. Ubrałem okulary i kaptur, aby fanki nie rozpoznały mnie. Oczywiście, że je kocham, ale wtedy miałem czas dla samej Mariki. Była tak świetna atmosfera. Wzieliśmy byle jakie ciuchy i zaczeliśmy się przebiarać co jakiś czas. Było bardzo śmiesznie i fajnie. Marika znalazła nawet sukienkę na galę, która miała odbyć się za tydzień jakoś. Po tym cudownym dniu każdy wrócił do domu.


*Oczami Mariki*
Nie spodziewałam się, że Justin może być taki inny niż go sobie wyobrażałam. Myślałam, że jest to sweet chłopak, a tu takie hot ciasteczko.
Gdy byłam w domu. Strasznie pokłóciłam się z mamą. Bardzo mocno. Często się z nią kłócę, ale teraz już było gorzej. Miała zamiar wyjechać ? Ta, wyjeżdżała to Polski, a przecież niedawno tam mieszkaliśmy. A gdzie mieliśmy z Annie zamieszkać ? U naszego ojca. Dlatego się wkurzyłam na mamę Jutro wieczorem miała już wyjeżdżać, a my mieliśmy zamieszkać u ojca. Na szczęśćie mieszkaliśmy z ojcem w tym samym mieście. Ja go nienawidzę. Tak nie na widzę swojego ojca, bo nas zostawił jak go potrzebowaliśmy.
Następnego dnia byłyśmy a Annie spakowane. Nie odzywałam się do mamy, bo byłam zła, że chce mnie zostawić z tym kimś. Zawiozła nas do ojca. Widziałam go wtedy pierwszy raz od kąd wyjechał do Atlanty.
Tam było tak strasznie. Myślał, że jak ma kaskę i duży dom to mnie do siebie przekona. Ucieszył się chyba na mój widok, bo chciał mnie przytulić, ale się nie dałam. W ten cały dzień było strasznie. Chciał nam zaimponować, mi i Annie, ale ja na każdym kroku pokazywałam mu, że go nienawidzę.

Kolejny dzień.

*Oczami Justina*
Nie wiem kim dla mnie jest Marika,ale wiem, że nie jest mi obojętna.
Zadzwoniłem do niej i umówiliśmy się, że do mnie przyjdzie.
Gdy już była na miejscu, zaczęła opowiadać mi co się wczoraj u niej wydarzyło i że mieszka u taty teraz.
Pocieszałem ją, ale ona była zbyt wkurzona.

*Oczami Mariki*
- Ciężko żyć w jednym domu z kimś takim jak on - powiedziałam.
- ale to twój ojciec - Jus odpowiedział.
- no i co z tego - byłam wkurzona na wszystko.
- wiesz co ? mój kumpel Chaz. Ma wolną chatę na jakieś 2 miechy. Zapytam go czy możesz u niego przebywać przez jakiś czas. Ale ojca zapytaj.
- no okej, dziękuję Justin - podziękowałam mu, po czym zadzowniliśmy do Chaz'a i się zgodził. Tylko teraz trzeba wybłagać ojca. Więc pojechałam tam z Justinem i chciałam natychmiast już mieszkać i Chaza.
Byliśmy na miejscu.
- chcę się przeprowadzić do kolegi - powiedziałam ojcu.
- ale jesteśmy rodzinną, powinniśmy być razem. - powiedział ojciec.
- od kiedy ? - zapytałam.
- nie pytam cię o zgodę, tylko informuję.
- dobrze, niech Ci będzie, ale weekendy musisz obiecać, że będziesz spędzać z nami i ani słowa mamie - zaproponował ojciec.
- w porządku. - uśmiechnęłam się i poszłam na górę z Justinem i wzięłam swoje rzeczy i Justin zawiózł mnie do swojego kumpla.
Było u niego bardzo fajnie, znaliśmy się, bo na imprezie Justin mnie z nim zapoznał.


Od autorki : ojej, ale mam pomysły na następne rozdziały. Ale następny dopiero jak bd 5 komenatarzy.
Wiem to było nudne, ale myślę, że i tak się podoba ?
Tagi: Rozdział 4.
16.02.2012 o godz. 22:37

*Oczami Justina*
Był kolejny dzień, wstałem przed 10. Sesję odłożyłem na później więc miałem nawet wolny czas. Siedziałem na fotelu i postanowiłem zadzwonić do Mariki.
- hej, może się spotkamy ? - zapytałem
- dobrze, ale gdzie ? - powiedziała Marika.
- przyjadę, po ciebie i zobaczymy. - zaproponowałem.
Pojechałem, po Marikę. Miałem dość ważną wiadomość dla niej tak jak czy zgodziłaby się ze mną pójść na rozdanie nagród.
Gdy dojechałem koło jej domu, Marika od razu wsiadła do auta. Nie jechaliśmy, pierw chciałem zadać jej pytanie.

*Oczami Mariki* Biebs przyjechał, po mnie. Zgodziłam się na spotkanie w końcu polubiłam kolesia.
- mam do ciebie pytanie ? czy chciałabyś iść ze mną na rozdanie nagród ? - zapytał Biebsik.
- hyym, nie wiem. Nie będę tam pasować. Daj mi to przemyśleć, dobrze ? - powiedziałam, uśmiechając się.
Nagle ruszyliśmy i jechaliśmy gdzieś. Nie wiedziałam gdzie, ale nie pytałam.
- Co wogle jest między nami ? - Justin zadał kolejny raz pytanie, na które nie wiedziałam co odpowiedzieć.
- nie wiem, znamy się kilka dni. Jesteś spoko, jesteśmy chyba przyjaciółmi ?
- przyjaciele ze sobą nie sypiają - powiedział Justin.
- no tak ...
- Jesteś wyjątkowa - powiedział, zaskoczyłam się tym.
Nagle dojechaliśmy, to był jakiś dom. Justin powiedział, że tu mieszka jego kumpel Chaz. No to weszliśmy do środka. Zapoznałam się z jego kumpelą, po czym zapytali co chcę robić, jak bym była jakąś księżniczką. Graliśmy w jakieś gry. W które wygrywałam. Było bardzo fajnie. Nagle kilka osób weszło i jakaś dziewczyna którą przyprowdził Rayan. Justin patrzył na nią jakby się zakochał. Chyba w padła mu w oko. Gdy poszłam, po soki do kuchni u góry i jak wróciłam na dół. Zobaczyłam Justina i tą dziewczynę. Siedziała mu na kolanach. Nic innego nie robili, ale może wcześniej ? Wkurzyłam się, bo pierw mówi mi, że jestem wyjątkowa, a potem się mizia z jakąś laską. Oddałam soki i wyszłam mówiąc Justinowi " miłej zabawy, jej też powiedz, że jest wyjątkowa, a potem miziaj się z inną" Po czym wyszłam, Justin podbiegł do mnie zaczął przepraszać i mówić, że to nie tak jak myślę.

*Oczami Justina*
To już nawet nie można pogadać sobie z inną dziewczyną ? w końcu mogłem, nie byliśmy parą. No okej mówiłem Marice, że jest wyjątkowa i to była prawda. No, ale nie mogłem oprzeć się tej dziewczynie. Oczywiście to było tylko taki mały flirt nic więcej bym nie zrobił. Zresztą Marika nie jest święta. Przepraszałem ją, ale ona odeszła i powiedziała, że bym przemyślał co do niej czuję naprawdę. Musiałem wymyśleć co zrobić, aby Marika mi wybaczyła. Bukiet kwiatów i pewnie wybaczy :) Chociaż Marika nie jest taka łatwa. Następnego dnia wiedziałem co mam zrobić, żeby ją przeprosić.


*Oczami Mariki*
Niech pierw się zdecyduje co do mnie czuję. Wiem to był tylko mały flirt, ale chciałam pokazać Biebsowi, że ja nie jestem łatwa sztuka i że mnie się szanuję.
Więc niech się chłopak wysili i tak mu wybaczę.

Od autorki: Podoba się ? szczerze ? komentujcie. Nowy rozdział jutro może, ale jak będzie 5 komentarzy jakoś. Mam trochę pomysłów. Ale jak chcecie mi pomóc np. macie jakieś pomysły na następne rozdziały czy coś piszcie na moim fbl justinbieberjustinbieber.fbl.pl
Tagi: Rozdział 3.
15.02.2012 o godz. 22:26

* Oczami Mariki*
No więc miałam jeszcze godzinę do przybycia Justina, więc umalowałam się, uczesałam i ubrałam sukienkę. Justin wczoraj dzwonił i powiedział, że zabiera mnie na imprezę. Nagle ktoś zapukał do drzwi, był to Justin przywitaliśmy się słowem cześć i poszliśmy do auta Justina.
- Myślę, że wytrzymasz dzisiaj imprezę i będziesz wolna ode mnie - oznajmił mnie Justin.
- coś ty, wcale tak nie myślę - podpowiedziałam uśmiechając się.
- ale przecież mnie nie lubisz.
- to nie jest tak, wczoraj powiedziałam tak, bo byłam wkurzona. Nie mam do ciebie nic, bo Cię nie znam - wyjaśniłam.
- myślę, że poznasz mnie z najlepszej strony- powiedział.
Nagle byliśmy na miejscu, impreza odbywała się w wilii Chrisa Browna. Na miejscu było dużo osób. Na początku było jakoś sztywnie, ale po kilku drinkach poszliśmy tańczyć. Tańczyliśmy bardzo długo. Byłam zmęczona i oznajmiłam Justina, że pójdę na górę na chwilę, ale zaraz wrócę. Weszłam do jakiegoś pokoju i położyłam się na łóżko. Nagle słyszę kroki, po schodach. Był to Biebs.
- chcesz się zabawić maleńka ? w końcu trzeba jakoś zakończyć miło tą imprezkę. - zaproponował.
- aaaah, oczywiście. - wiedziałam o co mu chodzi. W końcu jest impreza, czemu miałabym się nie zgodzić.
Na początku namiętne pocałunki, potem zaczęło się rozbieranie i wiecie jak dalej się skończyło ?
Gdy rano obudziłam się, spojrzałam w bok i ujrzała Justina i przypomniało mi się, że się z nim przespałam. Justin spał, nie chciałam go budzić. Wzięłam prysznic, napisałam mu kartkę i wyszłam.
Gdy wychodziłam ktoś zaproponował mi, że zawiezie mnie do domu, zgodziłam się. Nie wiem kto to był, ale ktoś młody- jakiś chłopak. Wróciłam do domu i od razu walnęłam się na łóżko. Dużo myślałam o nocy z Biebsem. Taa, dziwne to. No, ale na imprezie się bawi. Zawsze było to u mnie w zasadach. Więc nic takiego się nie stało.

*oczami Justina* Gdy obudziłem się było, po 14. Nie było Mariki. Zobaczyłem tylko kartkę z napisem " Dziękuję za udaną noc, Marika." Pewnie wyszła wcześniej i mnie nie obudziła. Powoli zacząłem się zbierać, pożegnałem się z kilkoma osobami i wróciłem do domu. Dużo myślałem o Marice. Wiem, że przespała się ze mną, bo z każdym tak robi. Zresztą kto tak nie robi na imprezach. Chciałem się z nią spotkać, ale wiedziałem, że jestem zbyt zmęczony. Następny dzień miałem także zaplanowany sesja, w studiu nad Believe. Miałem kilka planów co do Mariki.
Miałem już plany co do kolejnego spotkania. Ona jest taka gorąca w łóżku.


Od autorki : Napisałam, choć głowa mnie bolała.
Kolejny rozdział jak będzie około 5 komentarzy.
Mam już palny na następne. Może dziś nie jest zbyt ciekawie, ale to przez to, że jest mi źle trochę.
Komentujcie szczerze.
Tagi: Rozdział 2.
14.02.2012 o godz. 21:21

Od kilku tygodni mieszkam w Atlancie z mamą i 9-letnią siostrą Annie. Tato nie mieszka z nami, ale w tym samy mieście. Nie spotykam się z ojcem, może raz na jakiś czas. Częściej Annie jeździ do ojca. Mój styl ? Ubieram się chyba jak większość nastolatków. Lubię luźne koszulki, bluzy, trampki i kocham martensy. Większość osób myli martensy z glanami, no ale nie ja. Pewnego dnia, była to sobota. W dużej hali miał odbyć się koncert Justina Biebera. Może od razu powiem iż nie jestem jego fanką. Ja słucham rapu, reggae, metalu, rock'a. Oczywiście nie mam nic do niego, bo nie znam człowieka, ale moja siostra ma na jego punkcie bzika. No i niestety jest za mała, żeby iść sama na koncert. Musiałam tego dnia iść ja z nią. Byłam tak bardzo zła, no ale musiałam. Nie miałam innego wyjścia.Nadeszła godzina o której musiałyśmy wyjść z Annie. Ubrała nie mal wszystko co miała z Justinem. Ja się będę wyróżniać, bo ubrałam czerwone rurki, martensy i koszulkę z napisem I love Reggae. Gdy byliśmy przy wejściu na halę piszczące fanki swojego idola nie mal mnie nie przewróciły. No i zaczęło się weszłyśmy na tą odpowiednią dużą halę. Miałyśmy miejsca w 3 rzędzie. Było bardzo głośno,aż nagle wszedł JB, wtedy to się zaczęło. Masakra. No, ale musiałam wytrzymać. Przyznam, że po jakimś czasie nie nudziło mi się, darłam się jak inni. Była już tylko końcówka koncertu.Chciałam powiedzieć coś Annie, ale gdy odwróciłam się w stronę gdzie powinna być to jej tam nie było. Bardzo mocno się przestraszyłam. Czy ja ją zgubiłam ? Szukałam jej. Nagle Justin kończył śpiewać ostatnią piosenkę. Na koniec nie rozdawał autografów, bo było za dużo ludzi. Kazali wszystkim wyjść z hali. Poszłam za scenę i powiedziałam ludziom z hali którzy tym wszytskim zajmowali się, że zgubiła mi się siostra.
Powiedzieli głośno przez mikrofon, oznajmiając, że pewnie jak wszyscy wyszli. Nagle ze sceny wychodzi Justin mówiąc -Widzę, moją fankę. Przykro mi,ale nie daję autografów. - oznajmił mnie.
- Jestem twoją pieprzoną fanką, zgubiłam siostrę. Jestem tu, bo ona jest twoją fanką- wydarłam się na niego, dlatego, że byłam zła na siebie i wkurzona, że nie ma Annie.
- Dobrze okej, w hali na pewno jej nie ma. Moja ekipa zostanie na wypadek jakby wróciła, a my pojedziemy i poszukamy jej, po mieście. - zaproponował Justin.
Zgodziłam się, musiałam odnaleść Annie. Było ciemno. Wsiedliśmy do auta Justina, ale gdy Justin otworzył mi drzwi, ale chyba nie zauważył moich palców w drzwiach i przytrzasnął mi je. Zaczęłam się drzeć z bólu, Justin zauważył co mi jest.
- Jedziemy do szpitala- powiedział.
- Nieee, muszę znalesć Annie. - uświadomiłam mu, ale on i tak zrobił swoje. Na pogotowiu zrobili mi kilka prześwietleń, po czym dali mi bandaż. Zobaczyłam mamę idącą korytarzem. Szła z Annie ? Ucieszyłam się, bo Annie była z mamą.
- Gdzieś ty była Annie ?- powiedziałam do siostry,ale ona zwróciła tylko uwagę na Justina, który siedział na krzesłach. Od razu do niego pobiegła i usiadła mu na kolana. Rozmawiałam z mamą, która wytłumaczyła mi, że jak Annie wychodziła z hali zgubiła mnie i zadzwoniła, po mamę. A mama chciała mi to powiedzieć, lecz nie odbierałam telefonu.Rozmowę przerwał nam lekarz, pokazując mamie wyniki i tłumacząc coś. Oddaliłam się poszłam do Justina, wygoniłam małą Annie, która poszła do sklepu a szpitalu.
- dzięki za pomoc, myślę, że jakoś mogę się odwdzięczyć ?- zapytałam.
- pomogłem, bo to była moja wina. Jest co mogłabyś dla mnie zrobić. Przedstaw się i umówmy się na jutro. - zasugerował Justin.
- Marika jestem, no dobrze jestem Ci winna. Gdzie, kiedy o której ? - kolejny raz zadałam pytanie.
- przyjadę, po Ciebie o 18, jutro. Poddaj mi numer.
Wymieniliśmy się numerami telefonu, po czym Justin wyszedł i pojechał. Annie podeszła do mnie mówiąc, że gadała z Justinem, chwaliła się. Nagle mama skończyła gadać z lekarzem i poszliśmy na parking i do auta. Muszę przychodzić co jakiś czas na prześwietlenia.



*Oczami Justina*
Gdy jechałem autem, myślałem o Marice, Była wyjątkowa. Niby udawała twardą laskę, ale wiem, że pod tą laska kryję się też i słodka laska. Chciałem ją bliżej poznać, więc zaprosiłem ją na kręgielnie. To tylko jedne spotkanie, więcej nie oczekuję. Zresztą wiem, że jeszcze mnie polubi i przekonam ją do siebie. Wieczorem gdy leżałem na łóżku, nie mogłem doczekać się jutrzejszego dnia.


Od autorki: Komentujcie szczerze. Następny rozdział jak będzie około 4 komentarze. Czekam na szczere opinię. Może i trochę nudne, ale może następny rozdział bd lepszy ?
Tagi: Rozdział 1.
13.02.2012 o godz. 17:14